vis poetica
Dobrze się żyje poezją –
rzekłby z przekąsem profesor Koziołek –
bo wiersz to takie nic,
a mówi tak wiele.
Dobrze móc grzebać w
języku,
jak w kufrze po pradziadku,
pełnym wyblakłych znaczeń,
pachnących pożółkłym czasem.
Wystarczy dmuchnąć,
by ruszyła lawina:
słów, skrywających to,
czego nie śmieją
powiedzieć same.
Czasem trafi się zdanie
jak kamień szlachetny –
niepozorne,
a cięte doskonale.
Czasem – błysk z nicości,
migotliwa spinka,
spinająca sens.
Nie pragnę odkryć.
Szukam drgnień
międzysłownych.
Reszta
to tylko hałas
informacyjny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz