przebudzenie
wrośnięty w nawyk
szedłem ścieżką
fałszywej prawdy
obdarty ze znaczeń
zredukowany do roli
nie znosiłem tego miejsca
w półcieniu codzienności
smakowałem
kamienną obojętność
w tafli szkła
rosło pęknięcie do czasu
gdy szczelina wylała
światło
może ono zawsze było we mnie
a ściany to tylko iluzja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz