Orbita
przemiany
I. Jet
pękło coś
bezwiednie
jak szarpnięta struna
to co znałem
oddaliło się
o kilka wymiarów
długo orbitowałem
trajektorią cudzych narracji
aż rzeczywistość
odrzuciła
teraz lecę
bez kierunku
bez pytania po co
może to początek
a może tylko
wyrzut
z systemu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz