Dwa
brzegi
Stoimy na dwóch brzegach doczesności,
ja oczekuję śmierci, ty – tylko miłości.
Ciebie wciąż niosą młodej fali treści,
mnie ciszej wciąga nurt ciemny wieczności.
Patrzysz przed siebie – świat
ci się otwiera,
ja widzę tylko długi cień wieczora.
W tobie dojrzewa tęsknota tak szczera,
we mnie się kruszy pamięć i pokora.
Garść mych mądrości chciałbym
ci zostawić,
lecz słowa płyną – nikną nocną porą.
Niech twe pragnienia nie dadzą się zdławić,
nim ci to wszystko na zawsze odbiorą.
Niech cię nie złamie ból ani
zwątpienie,
bo po miłości zostaje wspomnienie,
ono cię grzeje, choć z czasem się chłodzi
i w starym sercu wciąż echem wychodzi.
Gdy tak stoimy po przeciwnych
stronach,
ty w świcie życia, ja – u kresu jego,
wiem, że ta rzeka, w swoim biegu kona,
ty drogę znajdziesz do brzegu nowego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz