Era
(u)traconego człowieczeństwa
Patrzymy
w dal Webbem, szukając zaświatów,
tracąc z oczu brata, sąsiada i światu
odbierając duszę. W planetarnym chłodzie
trawimy kolebkę w domowej niezgodzie.
Scrollujemy
życie, lajkujemy cienie,
w bańkach algorytmów więdnie przeznaczenie.
W klik zredukowani, przezroczyści prawie,
toniemy bezwolnie w cyfrowej zabawie.
AI
nas wypycha w margines zbędności,
technika pożera resztki intymności.
Ściśnięci w tym kodzie, w maszynę wcieleni,
wchodzimy w epokę postludzkich jesieni.
To nie postęp woła, to
nie gwiazd świtanie,
lecz to nasze własne bezduszne wygnanie.
W sieciach zaplątani, w binarnym nieładzie,
Skazani na wieczność w milczącej otchłani.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz