„zabłąd” [1]
pokraczna
kreaturo
dziecięcego olśnienia
siedząca
w głowie
pośród dróg bez powrotu
rysowana
bez końca
w kolejnych wcieleniach
sokratejski
daimonionie
nie prowadź –
tylko błądź
bo
kiedy milkniesz
gubię się bardziej
[1] Mając
trzy, a może cztery lata, zabłądziłem z rodzicami w gęstym lesie.
Furmanka godzinami krążyła po drogach, których nie było na mapach,
a lęk matki stał się moim własnym. Wtedy powołałem do życia postać,
którą nazwałem „zabłądem”. Rysowałem ją obsesyjnie w dziesiątkach zeszytów,
próbując nadać lękowi granice. Po latach zrozumiałem, że on nigdy nie odszedł –
tylko dojrzał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz