Gwiezdny rodowód
Każdy stąpa po Ziemi,
lecz tylko nieliczni patrzą w niebo. –
(Inspirowane inskrypcją z Petersburga)
Stąpasz
po Ziemi,
z lękiem o jutro zastygły w kamień.
Przywierasz do niej jak głaz, niepomny,
że grawitacja to tylko uścisk matki.
Spójrz
w siebie – tam,
gdzie pulsują białe karły i olbrzymy.
Jesteś ich dzieckiem,
pyłem rozsypanym w bezkresie,
iskrą wydartą z serca supernowej.
Atomowe
wrzeciono czasu wplotło
galaktyczne nici w twoją skórę,
by ciepło martwych słońc tliło się w piersi,
a chłód próżni połyskiwał w źrenicach.
Żelazo
w twoich żyłach
pamięta blask sprzed eonów,
tlen szepcze o pierwotnym ogniu narodzin.
Ziemia pod stopami?
To tylko popiół dawnych konstelacji.
Woda w dłoniach?
To pamięć oceanów, nieznających brzegów.
Spleceni
w symfonii niebieskich sfer,
na niewidzialnych strunach ciążenia,
każdym oddechem nucimy ten sam psalm:
Z
gwiazd powstałeś, w gwiezdny pył się obrócisz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz