zanurkowałem
w bezkresnym oceanie
życzliwości
dokoła
seryjne uśmiechy
niczym nienormatywne banany
czerwone serduszka
tętniące cyfrowym rytmem
ławice kciuków
uniesione jak sztandary
chwilowego zachwytu
po wynurzeniu
na brzeg codzienności
życzliwość ulatuje
zostaje echo kliknięć
i pustych gestów
gdzie się podziały
dłonie
naprawdę podtrzymujące
słowa
co grzeją w chłodzie milczenia
obecność
bez stawiania pytań
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz